O nas

Wind Adrenaline

Wind Adrenaline łączy w sobie sporty związane z wodą i wiatrem.

Jesteśmy grupą, która w aktywnie promuję sport, żeglarstwo a przede wszystkim - Hobie way of life!

Przez nasze obozy chcemy nauczyć młodych ludzi zdrowego podejścia do współzawodnictwa, pracy w zespole oraz ochrony otaczającego nas środowiska.

Współpracujemy z ludźmi, którzy podobnie jak my, chcą dzielić się swoją pasją. Nauka kitesurfingu, latania na paralotni czy nurkowanie z akwalungiem to dopiero początek atrakcji, które proponujemy.

Przeczytaj też o jeziorze i przystani

 

 

 

Gracjan Miśków

Nazywam się Gracjan Miśków. Urodziłem się na Śląsku, gdzie stawiałem pierwsze kroki na łódkach. Mieszkałem w Ośrodku Żeglarskim nad j. Dzierżno Małe i większość czasu spędzałem żeglując na Optimiście. Należałem do Klubu Ligi Obrony Kraju GARLAND Gliwice, w barwach którego najpierw startowałem w regatach, a potem po zdobyciu uprawnień trenera II klasy w żeglarstwie szkoliłem następne pokolenie młodych żeglarzy.

Pływałem w klasie Optimist, a następnie w klasie Europa. Dzięki startom w regatach mogłem zwiedzić nie tylko całą Polskę, ale również Europę podczas regat klasy Mistrzowskiej. Szczególnie dzięki klasie Europa mam dużo fajnych wspomnień i bogatą gablotkę z pucharami i medalami Mistrzostw Polski. Moja przeprowadzka do Miastka i założenie tu rodziny również jest związane z żeglarstwem, ale to już zupełnie inna historia...

Obecnie staram się zarazić żeglarstwem moje dzieci, które powoli zaczynają się do tego przekonywać.

Ciągle też jeżdżę na regaty, tym razem w charakterze mierniczego regat, który odpowiada za bezpieczeństwo i zgodność sprzętu z przepisami.

 

Witold Gruchała 

Nazywam się Witold Gruchała. Jestem matematykiem, nauczycielem i pasjonatem żeglarstwa, które uprawiam  od ponad czterech dziesiątków lat.

Nie ograniczam się  do ulubionego sprzętu ani akwenu na którym żegluję ale zawsze koncentruję się na doskonaleniu umiejętności korzystania z energii wiatru.

Zebrałem  dużo wiedzy i doświadczenia w szerokim zakresie. Zaczynałem od „Omegi”. Przeszedłem przez duże jachty morskie, w tym szkuner gaflowy „Zawisza Czarny” i powróciłem do małych łódek, na których mogę przekazać sztukę żeglowania młodszym. Robię to od wielu lat z satysfakcją i powodzeniem.

Dwa lata temu zarzuciłem kotwicę  w Kołobrzegu. Zmieniło się wszystko oprócz pasji.  Trenuję trzy grupy sportowe w Optymiście: Kołobrzeg, Dźwirzyno i Mrzeżyno. Nie mogę tu pominąć faktu, że nie trudno było namówić  mnie na pracę z dziećmi w Bobięcinie.